live from Spain
RSS
wtorek, 11 grudnia 2007
Srajacy z żłobku - czyli nikt sie nie spoziewa Hiszpanskiej Inkwizycji.

Kasa Oszczednosci Niepokalanej to popularny bank w Aragonii. I nikogo to nie dziwi, Virgen de la Inmaculada jest patronka regionu wiec nazwa jest logiczna.... Oprocz tego Bank Ducha Swietego z siedziba w Portugalii, zaklada ostatnio coraz wiecej oddzialow w calej Hiszpanii. Pochodzi od wyspy Ducha Swietego gdzies bardzo daleko wiec nazwa rowniez jest jak najbardziej na miejscu.Wyobrazcie sobie w Polsce: "Polska Kasa Matki Boskiej Czestochowskiej" (gdyby zalozyl ja ojciec dyrektor to nawet by mnie to nie zdiwilo).

Jesli chcesz zalozyc konto u Niepokalanej: http://www.cai.es/

Jesli chcesz zalozyc konto u Ducha Swietego: http://www.bes.es/

Ale to jeszcze nie wiele, prawdziwa gradke dla pań w mocherze stanowi ¨Caganet´, jedna z tradycyjnych figurek w bozonarodzeniowym żłobku. Co prawda po znalezieniu Sfinksa z gigantycznymi cycami obok zlobka 2 lata temu w Murcji nie powinnam sie dziwic. Jednak figurka siedzacego na kiblu wiesniaka z golym tylkiem oraz estetyczna (lub nie) kupka, jednak na mnie dziala. Taki humorystyczny akcencik rodem z klozetu.

Zdjecie przedstawiajace ksiecia Filipa, ksiezne Letizie oraz ksiezniczke Leonor jako caganet:

 

Na przedmiesciach kartageny znajduje sie miescina znana ze mnogosci restauracji oraz hoteli o wdziecznej nazwie Venta de la Virgen (sprzedaz Dziwicy), "dziewica" pisze sie przez duze "d" wiec wiadomo o kogo chodzi.

Tesciu tlumaczy mi raz i drugi, ze te nazwy pochodza o patronow lub wiosek i zostaly dawno zmodyfikowane i juz w ogole nie maja znaczenia religijnego, jednak ja repatryjant z krainy moherowcow wietrze bluznierstwo tam gdzie go nawet nie ma.

Ciekawie jest odkrywac różne twarze mojej religii. I chyba nasza jest najsurowsza.

wtorek, 04 grudnia 2007
Motyw stabat mater w architekturze.

Wszyscy, którzy mieli té wátpliwá przyjemnosc chodzic ze mna na lekcje polskiego w liceum (a jest to spora grupa szczesliwców) zapewne pamietajá jak pani Koltun lubila eksytowac sie nowymi slowami przeczytamymi w opracowaniu, które miala na kolanach.. Jednym z takich wyrazen byl sredniowieczny motyw stabat mater dolorosa przedstawiajacy cierpienie matki boskiej w sztuce oraz literaturze.

W Hiszpanii Dziewica znajduje sié wszédzie, jej imie nosi wiekszosc szkól i szpitali. Jednak nie jest to jedna dziewicam jest ich wiele. Dziewica z nad morza (La virgen del Mar), Dziewica od Milosierdzia (La Virgen de la Misericordia).... Jedná z nich jest La Virgen de los Dolores (dziewica od bóli moznaby powiedziec) – patronka naszej dzielnicy. Motyw stabat mater jest tu jak najbardziej na miejscu poniewaz mieszkanie w naszej dzielnicy doslownie BOLI.

Gdy rodzice Miguela wybudowali swoj calkiem niezly dom, byla to spokojna okolica, gdzie urzádzily sié stateczne i porzádne rodziny szukajáce spokoju i odpoczynku poza zgielkiem miasta. Wszyscy sie tu znali: ksiadz proboszcz, panie z karitasu, zeznik, praczka i sprzataczka. Istna sielanka z mnóstwen terenu do zabawy i spaceru.

Dzis Los Dolores to skupisko imigrantow bez papierów i wyrzutków z calego miasta, to oblesnie wáskie uliczki, brudne dzieci bawia sie na jezdni podczas gdy z ich mieszkan dochodzi wrzask awantury. Cygan który mieszka za rogiem podobno kogos zanozowal w La Union, za co ma dozywotni zakaz zblizania sie do tego miasta na odleglosc 100km, a Cartagena jest jakies 50km wiec sásiedzi chcá go wyeksmitowac....

Na przystanku autobusowym tez mozna spotkac niezle typy. Dziadunio i babina, którzy sie nienawidza, oboje maja sto lat i niespotykane braki w uzébieniu. Babina mówi mi do mnie szeptem, ze dziadunio jest walniéty, a dziadunio puka sié po glowie i znaczaco na mnie patrzy, gdy babina nie widzi. Babina lubi opowiadac swoje zycie, tylko czasem dosc ekspresywnie, nagle zadziera spudnice ukazujac wielkie gaciory i mówi: „Wiesz, ze cyganskie kobiety przed slubem sprawdzajá o TUUUUUUU¨” wskazujác na gaciory. W tym momencie patrzy na mnie pól ulicy, mozna powiedziec ze czuje sié niezrécznie...

Jednak to tylko poczátek, na naszej ulicy jest restauraja chinska, a raczej jej tyl, z którego chinczycy wylewali tluszcz na chodnik (za pomoca skonstruowanej przez siebie rury) i tylko interwencja policji ich powstrzymuje, chodz probuja co jakis czas. Przed nasza brama usadawia sié 3 sponiewieranych marokanczyków, jeden w gipsie, drugi posiniaczony, trzeci jakis wylnialy. Gapiá sié na mnie i puszczajá oczka, czasem w nocy halasujá. Gdy zwróci sié im uwagé odpowiadajá w niezwykle uprzejmy sposób ¨”Przepraszamy, juz nie przeszkadzamy, takie zachowanie sie nie powtórzy” by nastépnego dnia wrócic znowu...

Ogród dzielimy z ciociá i wujkiem (oboje kolo dziewiécdziesiátki), ciocia pracowala kiedys w Ministerskie, a jej ojciec byl kolegá Franco w szkole oficerów. Lubie nawet jej historie, troche mniej kiedy zmienia temat i zaczyna dopytywac czy widzialam ludzi, którzy mieszkaja u nas na palmie.... Wujek tez jest nietypowy, codziennie przychodzi do niego zul i pijak, któremu daje pieniadze. Zul chce wyludzic od niego pienádze z konta, ale wujek sam nie da rady pojsc do banku, a dalsza rodzina odmawia podjecia pieniedzy dla zula. Wiec zul czesto sie awanturuje pod bramá i wymysla marokanczykom jakby byli malo sponiewierani...

Tak wiec zadbane i ladne domy mieszajá sié z bruden ulicy, religijne organizacje charytatywne statecznych matron z kabinami telefonicznymi dla imigrantów, sklepy z droga bizuteriá z rupieciarniami najgorszej jakosci....W sumie lubie to miejsce...naprawde.

 PS Motyw dziewicy jest nader czesto uzywany przy nadawaniu imion: Dziewica ze Slupa (Virgen del Pilar) to wyjatkowo pupularne w Hiszpanii imie (teraz mowi sie tylko Pilar). Dla wygody odrywa sié slowo Dziewica z czego powstaje wiele ciekawych imion: Morze, Zwiastowanie, Bóle, Rosa, Samotnosc, Nadzieja etc....

PPS Mig poprosil, zeby zamiescic jego komentarz "Los Dolores son una puta mierda". A ja tu sie staram zareklamowac jego dzielnice.

środa, 21 listopada 2007
Dlaczego nie dziala ogrzewanie...
Ostatnio zrobilo sie nieco zimniej, podobno nadeszla juz jesien. O siódmej rano musialam zalozyc sweter, kurtke i szalik. Podobno gdzies na pólnocy zanotowano -5C. Mama Miguela postanowila, ze nalezy wlaczyc ogrzewanie, szczególnie ze Polak nie przyzwyczajony do domowego chlodu. Wczoraj okazalo sie ze ogrzewanie nie wlaczylo sie o 20.00 jak bylo zaprogramowane. Tesciowa nie dawala za wygrana, Miguel obejrzal cala instalacje, Manolo opukal wszystkie grzejniki. Tyczasem tesc otworzyl okno w i wszsyko stalo sie jasne. Do pokoju wlecialo gorace powietrze. Po prostu temperatura ogzewania byla ustawiona na 21C, a na dworze bylo 23C! Niech zgadne, ze wam sie to nie zdarza!
piątek, 16 listopada 2007
W poszukiwaniu zakazanego transwestyty.

- David zniknál gdzies wczoraj z Zakazaná...

 - Eeee nic z tego nie bédzie, Zakazana jest kaprysna.

 Nie moglam nie wtrácic sié do rozmowy moich madryckich kolegów: „Kim jest Zakazana?”. La Prohíbida (Zakazana) to transwestyta znany w calym Madrycie, wyglada niesamowicie i wyjátkowo kobieco (przeciez gender to termin tylko kulturowy oburza sié Leo) no i jest bardzo atrakcyjna (ma podobno ogromny brzuch, który starannie maskuje dadaje Ivan). Tak czy inaczej La Prohíbida zafascynowala mnie od poczátku i postanowilam ja odnalezc podczas imprezowania w stolicy. Tej nocy bylo prawie wszystko; nagly atak goráczki, kolacja polsko-wloska (w sumie tylko salatka byla polska...), pseudoerotyczny wystép Davida (David strzelil niebylejakiego focha, gdy zorientowal sié ze Miguel czyta komiks zamiast patrzec na niego), spotkanie w klubie u znajomego imieniem Róza z dekoltem prawie do pasa. Rytm nadawala Pilar,stala bywalczyni wszystkich klubów i charyzmatczna wokalistka zaspolu The Perlass (gdzie Ivan gra na kastanietach i wygina cialo), Pilar zaaplikowala mi odpowiednie akcesoria (gigantycznie kolczyki- gwiazdy, kaszkiet, nie lada make-up) tak ze wygladalam jak rasowy party-snob z teledysku MTV (co mi sié zresztá bardzo podobalo : )

Tej nocy przezylismy duzo, ale Prohíbiby nie znalezlismy, pojechala do Walencji dac mini koncert, dlatego musze znów wrócic do Madrytu...chcemy tez z Leo zaaranzowac jej wystép w Warszawie (moze otworzá Le Madame?) no i oczywiscie wystép The Perlass.(tu próbka ich twórczosci http://www.youtube.com/watch?v=Gx8G5eYI_sA )

 A potem juz tylko La Prohíbida na prezydenta... http://www.youtube.com/watch?v=77XXxOFYvzk

czwartek, 08 listopada 2007
Relatywizm bolesny

Słabo mi.

Podobno mam fantastyczną nową fryzurę,  możliwe..

Problem w tym, że kosztowało mnie to 92euro...

To był ten "nieco droższy fryzjer", "ale za to najlepszy w mieście", którego gorąco mi polecano.

Faktycznie nieco droższy.

Nieskończona jest miara niecości

PS. Chyba nadal jestem w szoku, bo inaczej nie podchodziłabyn do tego tak spokojnie.

wtorek, 06 listopada 2007
Kuzyni ze starej wiezy.
Wiedziałam, że się nie wymigamy jak kuzyni z Torrevieja (stara wieża) zaprosili nas na chrzciny. Okazało się, że obecność Miguela jest wyjątkowo oczekiwana ponieważ nosi on imię jednego zmarłego przedlaty dziadka (?). Tak czy inaczej ojciec Miguela próbował się wymigać robiąc kwaśną minę i udając, że jest zmęczony (od przejścia na emeryturę relaksuje się 24h na dobę w domu lub w kasynie kulturalnym grając w domino!) Tak czy inaczej w dzień chrztu zapytaliśmy czy ojciec na pewno zostaje, a mama Miguela powiedziała autorytatywnym tonem: "Oczywiście że jedzie, jak miałby nie jechać" (uwielbiam tradycyjne głowoszyjne rodziny!)

Dojechaliśmy do Torrevieja a tu tymczasem: chrzciny ekspres: 8 dzieci w 15 minut, wszyscy wystrojeni jak w Dunastii albo serialu Dallas, restaruracja że szczęka opada, ponad sto osób, barman dolewa marnini, kanapeczki z łososiem i kawiorem...100 letni kuzyn prawi mi komplementy po angielsku! A potem cała uczta dokładnie jak na slubie: 3 godziny jedzenia (Goha same wypasy w menu!) opijania się szmapanem i coca cola light! Jednak najważniejszm akcentem byla seniorka rodu Doña Rosa, z którą każdy musiał się przywitać. Seniorka stwierdziła, że jesteśmy oboje piękni i zachwycający. Po wypiciu kilku drinków ta prawie 90 letnia kobieta zaczęła krążyc od stolika do stolika opowiadając dowcipy, zabawiając gości i jeszcze raz zachwycając się naszymi twarzami. Jak sie okazało jest to jej zwykle zachowanie i rodzina przygotowana za wczasu odprowadziła rozbawioną Doñę Rose do stolika, zanim zdażyla zaslabnąć.

I jak tu nie ochrzcić dziecka?

 

PS. właściwie to za bardzo nie widziałam noworodka, zachował się bardzo na miejcu - nie rzucał się w oczy i nie przeszkadzał.

 

PPS nie zliczę razów, gdy ktoś z rodziny zbliżał się do nas z chytra mina i spogladając znacząco zaczynał; "Czy możemy się wkrótce spodziewać długooczekiwanego wydarzenia w naszej rodzinie?" lub "Czy niedługo spotkamy się na podobnej uroczystości z waszym udziałem?" Wcielenie subtelności - Marcin wiem co czujesz!

środa, 31 października 2007
Siedze i siedze, mysle i mysle, czego naprawde mi brak...

.... to kawalek jakiejs mdlej piosenki, jednej z tysiaca przynudzajacych wokalistek w naszym kraju. Pewnego dnia puszczali ja tyle razy w radiu, ze wbila mi sie w mozg i powraca od czasu do czasu jak reklama Ajaksu z muzyka Bizeta. Problem w tym, ze ostatnio naprawde siedzie i mysle i nic nie moge wymyslic.

Jakis czas temu bylam z wizyta u Leo w Madrycie. Historia Leo jest dziwnie znajoma. Zakochal sie, w kims, kto byl wlasnie na Erasmusie w jego miescie, pojechal za tym kims do Madrytu, gdzie teraz pracuje jako nauczyciel wloskiego. Leo twierdzi, ze przez pierwsze 9 miesiecy nie mogl sie przyzwyczaic i wracal do Turynu na weekend 11 razy. Jednak po dluzszej przerwie okazalo sie, ze w Turynie czuje sie obco..ze teraz Madryt jest dla niego centrum kosmosu.

Kiedys nie bylo mnie w Polsce 11 miesiecy, jednak w momencie jak zabaczylam z samolotu czubek oblesnego palacu kultury to poczulam sie tak zajebiscie swojsko. Wsiadam do samochodu i widze MOJE ulice i MOJE osiedle i MOJE wszystko. Nie wazne ile czasu mnie nie ma, nie musze sie do niczego przyzwyczajac, jestem u siebie. Jak jeden z tysiaca puzzli, ktory sie zgubil.

Problem w tym, ze nigdy nie widzialam i nie widze przyszlosci dla siebie w domu. (A moze problem polega na tym, ze w ogole jej nie widze?) Kryzys konca studiow? Wpadlam jak sliwka w mainstream :)  

poniedziałek, 22 października 2007
Jak powiedziała Gocha: pis off!
piątek, 19 października 2007
Jedna zetnie ci serce..

W ostatniá niedzielé, przechodzilam kolo jednego z moich ulubionych miejsc w Cartagenie. O zmroku wygláda ono niesamowicie. To wáski korytarz miédzy Rzymskim teatrem (a dokladnie siatká która go ogradza), a bardzo stará kamiennicá. We wnéce na obdrapanych scianach budynku powieszono dwa stare obrazy Matki Boskiej i Chrystusa. Wiszá tam sobie jak w kosciele, a ktos codziennie zapala przed nimi swiece. Dookola odrazów poustawiane sá kiczowate sztuczne kwiaty, male obrazki swiétych i inne "ozdoby." Jest w tym miejscu cos urzekajácego - taka codzienna prosta poboznosc osób, które przychodzá tu moze od wielu lat. Z jednej strony miejsce to prawie sié rozpada (postawiono metalowe slupy, zeby strop sié nie zawalil), a z drugiej strony codziennie znalezc mozna swierze kwiaty i kilkadziesiác swiec. Tuz za rogiem znajdujá sié ruiny starej katedry, która zostala spalona, jak prawie wszystkie koscioly w Cartagenie w 1936 roku. Na ogrodzeniu napis "Biskup mieszka w Murcii, otoczony pieniédzmi i wladzá", reszta domów i ogrodzen do same anarchistyczne napisy. I czuje sié jakbym to uz gdzies widziala. 70 lat temu nienawisc do kosciola mieszala sié ze skrajná dewocjá i konserwatyzmem. Wymordowano 9 tysiecy ksiézy, a tysiáce anarchistów skonczylo w masowych grobach. Drugá stroné nalezalo calkowicie zniszczyc. Dzis nikt nikogo nie zamierza eliminowac, ale albo nienawidzisz kosciola a duchownych uwazasz na ostatnie kanalie albo przyjaznisz sie z Biskupem i nalezysz do Opus Dei. Przynajmniej taki jest stereotyp i zostaniesz do niego zaliczony czy ci sié to podoba czy nie.Ludzi naprawde wywazonych nie latwo spotkac

Hiszpanie nadal sá dwie.

czwartek, 18 października 2007
Errata
We wpisie pt. "Carlota", Mercedes byla oczywiscie w dziewiátym a nie piátym miesiácu ciázy! Jak widac moja dyslekja nie zna granic!
 
1 , 2